Z pozostałości po dziecięcej produkcji powstała całkiem sympatyczna chuścina. Resztkowy remake spowodował, że psychodeliczna włóczka na zmianę z białą wydatnie zyskała na subtelności i urodzie.
Baby YarnArt, akryl, ok. 130 metrów.
Crazy Baby YarnArt, mikrofaza i poliamid 80/20, ok. 270 metrów.
Druty 5.
15070 metrów
.32545 metrów
piątek, 18 lutego 2011
czwartek, 17 lutego 2011
Psychodelia z landryną w tle
Niby landrynkowo, niby subtelnie pastelowo, tylko czegoś do pełnego smaku brak. Może i byłaby urokliwa ta dziecięca włóczka, gdyby... sama nie wiem, gdyby co... W motku prezentuje się dużo lepiej. W sweterku kolory nie tyle słodkie i dziecięce, ile psychodeliczne.
Gotowy produkt nie zachwyca, ale czasem dzianina zyskuje po praniu, więc może i tym razem tak będzie.
Włóczka Crazy Baby YarnArt, mikrofibra i poliamid 80/20, motek 100 gram, 316 metrów. Zużycie około 360 metrów (nieco ponad jeden motek), druty 4.
Gotowy produkt nie zachwyca, ale czasem dzianina zyskuje po praniu, więc może i tym razem tak będzie.
Włóczka Crazy Baby YarnArt, mikrofibra i poliamid 80/20, motek 100 gram, 316 metrów. Zużycie około 360 metrów (nieco ponad jeden motek), druty 4.
środa, 16 lutego 2011
Jagody ze śmietaną
Wczoraj przyszła na świat maleńka dziewczynka, śliczna, wyczekiwana...
Ta jagodowo-śmietankowa sukieneczka jest właśnie dla niej:
Ta jagodowo-śmietankowa sukieneczka jest właśnie dla niej:
(jeszcze bez guziczków)
wtorek, 15 lutego 2011
Archeologia
Archeologia, czyli wygrzebane z czeluści zapomnienia - ciąg dalszy .
Absolutnie niesamowite, pamiętam, jak mama dziergała z tego chusty i szale na zamówienie.
Myślę, że miały być zwiewne, delikatne, cieniutkie, eleganckie jak te dzisiejsze ze wspaniałych wysokogatunkowych włóczek... zapewne za takie wtedy uchodziły, bo trudno było o przyzwoite włóczki.
Dzisiaj - marny ersatz:
Ten "szintetikus" to bardzo cienka nitka, ostra i sztywna, z niemal mikroskopijnej grubości srebrzystymi kłaczkami, które nawet ładnie mienią się w świetle. Z ciekawości zrobiłam próbkę - nawet na grubych drutach wydaje się pancerna. Bez sensu też byłoby to coś łączyć z inna nitką, bo nawet jako dodatek zepsuje wszystko.
Uchował się jeden motek czarny i dwa kłębki całkiem ładnego brązu.
Inna ciekawostka, o której mam całkiem pozytywne wspomnienie.
Elana z wełną, w proporcji 30/70.
To kupowałam sama wiele lat temu (vide cena!), zrobiłam sweter, który był bardzo przyjemny w użytkowaniu, nie mechacił się, nie wyciągał, nie wypychał i świetnie wyglądał.
Przędza ma miły "bawełniany" chwyt i pomysłowo wymieszane rożne odcienie zieleni:
"Wykopał się" jeden motek i kilka małych kłębuszków.
Absolutnie niesamowite, pamiętam, jak mama dziergała z tego chusty i szale na zamówienie.
Myślę, że miały być zwiewne, delikatne, cieniutkie, eleganckie jak te dzisiejsze ze wspaniałych wysokogatunkowych włóczek... zapewne za takie wtedy uchodziły, bo trudno było o przyzwoite włóczki.
Dzisiaj - marny ersatz:
Ten "szintetikus" to bardzo cienka nitka, ostra i sztywna, z niemal mikroskopijnej grubości srebrzystymi kłaczkami, które nawet ładnie mienią się w świetle. Z ciekawości zrobiłam próbkę - nawet na grubych drutach wydaje się pancerna. Bez sensu też byłoby to coś łączyć z inna nitką, bo nawet jako dodatek zepsuje wszystko.
Uchował się jeden motek czarny i dwa kłębki całkiem ładnego brązu.
Inna ciekawostka, o której mam całkiem pozytywne wspomnienie.
Elana z wełną, w proporcji 30/70.
To kupowałam sama wiele lat temu (vide cena!), zrobiłam sweter, który był bardzo przyjemny w użytkowaniu, nie mechacił się, nie wyciągał, nie wypychał i świetnie wyglądał.
Przędza ma miły "bawełniany" chwyt i pomysłowo wymieszane rożne odcienie zieleni:
"Wykopał się" jeden motek i kilka małych kłębuszków.
poniedziałek, 14 lutego 2011
Szybki numerek

W oryginale dużo ciekawszy - przeważa ciemna tonacja: granat, morski, od czasu do czasu pasma ciemnej zieleni.
Z tą bladą, cienką nitką bardzo ładnie się komponuje.
niedziela, 13 lutego 2011
Szybki numerek
Szybki numerek, niemal z turbodoładowaniem - golf szyjogrzej. Jedno popołudnie machania drutami, wieczorem wykończenie, a wszystko to z przerwami na życie.
Niezbyt lubiana przeze mnie włóczka całkiem przyzwoicie zaprezentowała się jako melanż z cienką akrylową nitką w obrzydliwym kolorze w tonacji sprany błękit majtkowy. W fazie projektu połączenie wydawało mi się ryzykowne, ale wszystko razem nabrało sympatycznej rustykalnej szlachetności.
Włóczka Himalaya Padisah, wełna z akrylem 30/70 (jeden motek) oraz cienki akryl, obie po ok. 180 metrów. Druty 6 i 7.
Zdjęcie będzie (chyba, bowiem cudzym aparatem + obróbka na cudzym komputerze, oby bez niespodzianek).
Niezbyt lubiana przeze mnie włóczka całkiem przyzwoicie zaprezentowała się jako melanż z cienką akrylową nitką w obrzydliwym kolorze w tonacji sprany błękit majtkowy. W fazie projektu połączenie wydawało mi się ryzykowne, ale wszystko razem nabrało sympatycznej rustykalnej szlachetności.
Włóczka Himalaya Padisah, wełna z akrylem 30/70 (jeden motek) oraz cienki akryl, obie po ok. 180 metrów. Druty 6 i 7.
Zdjęcie będzie (chyba, bowiem cudzym aparatem + obróbka na cudzym komputerze, oby bez niespodzianek).
Subskrybuj:
Posty (Atom)